„Mój sen o nieśmiertelności” Katarzyna Kania (11.2016)

Wystawa malarstwa, pasteli i rysunku oraz sztuki użytkowej Katarzyny Kani „MÓJ SEN O NIEŚMIERTELNOŚCI“ trwała od 26 listopada 2016 r. do 31 stycznia 2017 r.

Wernisaż odbył się 25 listopada 2016 r. Od godziny 19.00 podejmowaliśmy wielu gości zainteresowanych sztuką Katarzyny Kani.

 

Katarzyna Kania  uprawia malarstwo, rysunek, grafikę, sztukę użytkową. Kilka tygodni przed planowana wystawą porozmawiałyśmy o malarstwie, pasji, inspiracjach, mistrzach  Katarzyny Kani.

Katarzyna Kania tym razem w Warszawie, w galerii sztuki Po Prawej Stronie Wisły, pokazuje kolejną odsłonę wystawy „Mój sen o nieśmiertelności”. Skąd ten intrygujący tytuł dla młodej, pogodnej osoby? Kilka pytań zadanych  autorce cyklu o nieśmiertelności, ma na celu objaśnić tajemniczy świat Katarzyny Kani.

 

Piszesz wiersze, czułe, zmysłowe. Zajmujesz się malarstwem, grafiką, rysunkiem, a także tworzysz unikalne tkaniny, wprowadzając swój świat wyobraźni w życie codzienne. Która z technik jest Ci najbliższa i dlaczego?

Sięgam do różnych technik i różnych form wypowiedzi, bo byłoby dla mnie za nudne i zbyt ograniczające posługiwanie się tylko jedną techniką. Zawsze miałam dużo pomysłów i ciągle się śmieję, że życia mi nie starczy, aby je wszystkie zrealizować, ale zawsze najważniejsze było dla mnie malarstwo - od niego też wszystko się zaczęło.

Bardzo ważną rzeczą jest ,,odświeżanie się" w innej technice, aby z nowymi doświadczeniami i wnioskami wrócić do swojej ulubionej - w tym wypadku malarstwa, aby pójść w nim krok dalej. Tak jak to zrobiłam świadomie przez ostatnie ponad dwa lata zajęłam się tylko rysowaniem pasteli i była to bardzo dobra decyzja - nastąpiły bardzo intensywne i zaskakujące dla mnie zmiany i czuję, że to był czas dla mnie bardzo przełomowy.

Malarstwo jest moją pasją i wiem, że kiedy nie mogę malować jestem nieszczęśliwa, tracę energię. Jest dla mnie najważniejszą z technik - kwintesencją wszystkich technik.  

Czy wyobraźnia to Twój kosmos i tylko z niej czerpiesz tematy prac?

Aktualnie tak. Stworzyłam własny świat, z którego czerpię pomysły i sprowadzam je tutaj na ziemię do rzeczywistości, aby realizować je w swoich pracach. Myślę, że artysta ma moc do zaglądania na drugą stronę zwierciadła i poprzez obrazy mogę pokazać skrawek innego świata, który istnieje w innym wymiarze i jest równie żywy jak nasza rzeczywistość. Kiedyś przeczytałam, że artyści podczas snu przenoszą się do Krystalicznego Wymiaru stamtąd na ziemię sprowadzają swoje pomysły - jest to dla mnie piękne. Tym bardziej, że uwielbiam od dziecka kryształy i  co jakiś czas się pojawiają nie tylko w moim życiu, ale i snach. Co do kosmosu to zdarza mi się, że nowo poznane osoby odbierają mnie jakbym była z innego świata - i dosłownie mówią mi, że jestem z kosmosu, pomimo, że tak bardzo staram się stąpać mocno na ziemi, a nie z głową w chmurach.

Co jest źródłem Twoich  inspiracji – literatura fantastyczna, japońskie bajki?

Oczywiście zanim stworzyłam mój świat, który w zupełności mi wystarcza do czerpania z niego pomysłów, były książki i filmy fantastyczno – naukowe. Na początku  baśnie i to były pierwsze książki, które przeczytałam jako dziecko i miały na mnie ogromny wpływ i za to dziękuję mojej mamie, która mnie takimi obdarowywała jak również mi je czytała. W tym wszystkim przez lata przewijała się duchowość - nauka medytacji i rozwijanie wyobraźni za jej pomocą. Aktualnie daję jej coraz większy upust w swoich obrazach. Myślę, że dopiero teraz zaczynam odkrywać prawdziwą istotę nieśmiertelności, która intryguje mnie od dziecka.

Czy masz swojego „mistrza”, którego prace są dla Ciebie wzorem umiejętności, ujęcia tematu?

Zawsze fascynowały mnie prace Zdzisława Beksińskiego, ale tematycznie i warsztatowo bardzo lubię i podziwiam też prace prof. Antoniego Kowalskiego - w jego Pracowni Rysunku uczyłam się techniki suchej pasteli, która bardzo wiele wniosła do mojego malarstwa. Wychowałam się na malarstwie prof. Jerzego Dudy-Gracza i jego uczniów. W liceum plastycznym uwielbiałam obrazy Gustava Klimta, malarstwo symboliczne Gustave'a Moreau i prerafaelitów oraz mistrzów holenderskich. Ostatnio podoba mi się malarstwo  Tomasza  Alena Kopery. Zachwyca mnie wspaniały warsztat i wyobraźnia.   

Dlaczego tematem pracy magisterskiej był wampiryzm –  zafascynowanie literaturą, która na początku XXI wieku obfitowała w tematy związane z innym wymiarem życia?

Inne wymiary życia pociągały mnie odkąd pamiętam.  Dość wcześnie zaczęłam  tworzyć obrazy w tej tematyce i ciągle nie dawało mi to spokoju. Myślę, że ten cały świat mitologii, baśni, fantasy został stworzony, bo pragniemy np. nadnaturalnej siły, mocy czy wiecznego życia, wiecznej młodości i niesamowitych przygód. Kiedyś przeczytałam, że ,,najważniejsze w dziele jest to czego w tym dziele nie ma", więc można popatrzeć na taki temat z innej strony - myślę, że to jest jedna z wielu płaszczyzn moich obrazów. Zawsze też podobały mi się wnętrza starych zamków, nieodkrytych i tajemniczych miejsc. Dzisiaj patrząc na moje obrazy z perspektywy czasu coraz bardziej dostrzegam kwintesencję nieśmiertelności i pod jak różnymi tematami można ją realizować i jak bardzo ona sama zmienia się w moich oczach.

Jak pogodzić krwawą estetykę wampiryzmu z delikatną i romantyczną osobowością artystki?

Podnosząc wampiryzm z nizin krwawego kiczu tak jak to często ma miejsce w horrorach, na piedestał sztuki. Doskonałym przykładem mrocznego klimatu połączonego z romantyczną delikatnością są ,,Opowieści miłosne śmiertelne i tajemnicze" Edgara Allana Poe. To tak jak u Zdzisława Beksińskiego jest połączony dramatyzm i estetyczna delikatność woali, u mnie w tym wypadku pajęczyn. Samo połączenie skrajności daje duże możliwości i stwarza kontrast wydobywając, w ten sposób duchowy świat oraz pokazując dwoistość - różnych światów, istnienie dobra i zła.

W tytule pracy pojawia się często słowo teatr. Teatr nieśmiertelności. Teatr jest miejscem gry. Czy nieśmiertelność odbierasz jako grę? Czego z czym?

Pomysł na tytuły obrazów zrodził się z fascynacji ,,Kronikami Wampirów" Anny Rice, gdzie pojawia się Teatr Wampirów. Tworzenie symetrycznych światów spowitych pajęczynami stało się zabawą w scenografię.

Na obrazie pojawia się wówczas wymyślona przestrzeń,  kamienne wejścia, ale zamknięte.  Stawiają   opór, którego widz nie może przebić, są monumentalne.  Co symbolizują kamienne bramy? 

Na pewno symbolizują tajemnicę i niepewność,  tego co znajduje się za nimi potęgując w ten sposób mroczną atmosferę. Może  na jakiś czas schowałam tam samą siebie odchodząc od malowania postaci i teraz do tego wracam. Takie bramy i wejścia kojarzą mi się z kotarami w teatrze oraz emocjami, które wywołują.

Obraz „Szmaragdowa perła” odchodzi od wampiryzmu i zmierza w kierunku seksualizmu? Czy dobrze odczytuję ten obraz?

Moje obrazy ciągle mnie zaskakują, a ich odbiorcy jeszcze bardziej. Na każdym wernisażu wszyscy pytają o ten obraz czy właśnie to chciałam pokazać? Moim zdaniem seksualizm, zmysłowość, erotyka jest bardzo zespolona z wampiryzmem i go napędzająca. Najzabawniejsze jest to, że w tym obrazie chciałam pokazać piękno szmaragdu i nie sądziłam, że tak silnie będzie emanować erotyką. Chociaż cieszy mnie to, że udało mi się stworzyć zmysłowy obraz bez malowania aktu. Chcę żeby moje obrazy rozwijały wyobraźnię odbiorcy, a nie zatrzymywały ją na pewnym etapie.

W Twoich pracach tych spowitych pajęczyną panuje harmonia, prawa strona obrazu jest symetryczna do lewej. To harmoniczne uporządkowanie łagodzi nastrój, nadaje dziełu ludzki wymiar, nawet jeśli dotyczy tematu wampirycznej nieśmiertelności. Jednocześnie nagromadzenie gestów malarskich oraz kolorystyka dość monotonna, ukrywa w Twoich  obrazach zagadkę, domyślam się o skrywaniu w nich tajemnicy? To Twoja tajemnica zamknięta w obrazach?

Tak zgadza się. Symetria odzwierciedla dwoistość wampira - jednocześnie człowieka i potwora. Niektóre środki wyrazu stosuję świadomie - tworzę sobie symbole i znaczenia, przetwarzam przeczytaną literaturę np. ,,Wampir - Biografia symboliczna" Marii Janion pomogła mi wiele rzeczy uporządkować w obrazach. Wiele rzeczy dyktuje mi intuicja i życie, ponieważ to co przeżywamy ma największy wpływ na nasze obrazy .

Ukończyłaś grafikę pod kierunkiem prof. Ewy Zawadzkiej? Czy i jaki wpływ na Twoje malarstwo miało monumentalne malarstwo tej artystki?

Nauka grafiki w Pracowni Działań Multigraficznych prof. Ewy Zawadzkiej była dla mnie niezwykłym doświadczeniem i motywacją do różnorodnych bardzo rozwijających działań. Malarstwo Pani profesor pomimo wielkich i prostych form zawiera w sobie mnóstwo szczegółów i niuansów delikatnego światła oraz tak bliską mi monochromatyczność.

Seria  Twoich grafik, gdzie w tytule jest „Już się nie boję  nocnych gier z diablicami..." czy to jest Twoje „oczyszczenie” z koszmarów, czy transcendentne nawiązanie do  kosmosu?

Na pewno w ten sposób oczyściłam się i zostawiłam koszmary z dzieciństwa o „utopiach”  i „diablicach” za sobą. To było jednocześnie wspomnienie-inspiracja,  a zarazem katharsis. Wyobraźnia dziecka jest niesamowicie emocjonalna i intensywna - bywa, że granica pomiędzy rzeczywistością a podaniami, baśniami jest bardzo cienka. Sam proces twórczy wynika z emocji, z pewnego rodzaju impulsów, które są w nim przetwarzane na obrazy.  

Dziękuję za rozmowę, która mam nadzieję,  wprowadziła widzów  w magiczny, nieśmiertelny świat Katarzyny Kani.

Agnieszka Niedźwiecka

 

 

Fotorelacja